Real or true ?

Text by Blue Beuss/ pictures by Gosh

En peu de jours cette opposition est revenue plusieurs fois dans nos divagations indiennes et cela fait écho à mon dernier article sur les critères de jugements bousculés en Inde (pur/impur vs propre/sale, cordial/impoli, …). Cette confrontation est d’abord apparue dans le livre de Salman Rushdie, « the midnight’s children » sur l’Inde du 20ieme siècle, puis dans notre stage de Yoga. Assez insistante et confuse dans ma tête, pour que je m’y penche un peu plus. J’ai l’intuition aussi que cela parle de la remise en question des valeurs du barbare en voyage que je continue de traîner comme un boulet ou comme un ballon d’hélium (ça dépend des jours…). Je crois que pour nous autres occidentaux, ce qui est réel est donc vrai : la démonstration par les faits; les preuves sont le point de départ. D’ailleurs la mécanique est tellement assimilée que le réel et le vrai sont équivalents. Comme une relation mathématique : c’est vrai si et seulement si c’est réel. On cherche forcément une preuve à toute hypothèse, sinon elle est disqualifiée. Merci Descartes ! De là d’ailleurs notre athéisme croissant en France, la foi s’appuyant sur un mystère intangible, une confiance aveugle alors que les preuves de prêtres pédophiles et d’extrémismes islamistes sont quant à elles bien réelles et nombreuses. Même si au passage, on oublie un peu vite que Pascal était aussi français, mathématicien (entre autres…) et n’arrivant à la fin de sa vie à aucune conclusion définitive sans l’appui de l’humilité et de la grâce.

Rzeczywiste czy prawdziwe ? W ciągu kilku dni ten rozdżwięk kilkakrotnie powracał w naszych indyjskich wędrówkach i to odzwierciedla mój ostatni artykuł na temat kryteriów rozbieżnych sądów w Indiach : sacrum / profanum kontra czyste / brudne, uprzejme / nieuprzejme…). Tę kwestię zauważyłem najpierw w książce Salmana Rushdiego pt: „Dzieci północy”, a następnie na naszych warsztatach jogi.  Moja intuicja podpowiada mi, że chodzi tu o kwestionowanie wartości przez wulgarnego turystę, (którą ciągnę za sobą jak piłkę lub balon napełniony helem, zależy od dnia …). Wydaje mi się, że dla nas, ludzi Zachodu, to, co jest rzeczywiste, to co istnieje, jest prawdziwe: objawia się to przez fakty. Dowody są punktem wyjścia. Poza tym mechanika jest tak skonstruowana, że ​​rzeczywiste i prawdziwe są równoważne. Jak relacja matematyczna: jest prawdą wtedy i tylko wtedy, gdy można udowodnić, że coś istnieje. Koniecznie szukamy dowodu na jakąkolwiek hipotezę, w przeciwnym razie zostanie ona zdyskwalifikowana. A wszystko to dzięki Kartezjuszowi ! Stąd ten rosnący ateizm we Francji, wiara oparta na niematerialnej tajemnicy, ślepa pewność siebie, podczas gdy dowody na pedofilskich księży i ​​ekstremistów islamskich są bardzo realne i liczne. Nawet jeśli przy okazji, szybko zapominamy, że Kartezjusz był także Francuzem, matematykiem (między innymi) i doszedł do kresu życia bez ostatecznych konkluzji.

En Inde j’ai l’impression que le paradigme contraire prévaut. C’est vrai donc c’est réel. « Je suis donc je pense ». Le point de départ n’est plus un fait palpable mais une intuition, un signal ténu.

Mam wrażenie, że w W Indiach dominuje odwrotny paradygmat.  „Jestem więc myślę”. Punktem wyjścia nie jest już namacalny fakt, ale intuicja.

Du coup, voici quelques faits pour nous autres occidentaux obligés de voir pour croire :

My jesteśmy jak niewierzący Tomasz, którzy muszą zobaczyć, aby uwierzyć:

Le zéro est une invention indienne. Pourtant zéro c’est rien, ça n’existe pas, ce n’est pas « réel ». Et pourtant c’est vrai. Il faut juste y croire…

Zero to indyjski wynalazek. Jednak zero to nic, zero nie istnieje, nie jest „prawdziwe”. A jednak to prawda. Musisz w to wierzyć …

Un temple dédié à Hanuman, dieu-singe assez fort pour soulever des montagnes.
Hanuman : Bóg małpa, który może przenosić góry

Plusieurs indiens ont lu notre aura. Ont-ils vraiment vu une espèce de vapeur colorée au-dessus de notre tête qui était symptomatique de notre état d’âme à ce moment-là ? En tout cas, ils en étaient convaincus, cela était réel et à chaque fois, leurs impressions étaient justes.

Kilku Indian wyczytało z nas naszą aurę. Czy naprawdę widzieli jakąś kolorową tęczę nad głową, która była symptomatyczna dla naszego stanu umysłu w danym czasie? W każdym razie oni byli o tym przekonani i za każdym razem ich wrażenia były prawidłowe.

Le Hatha yoga que nous avons pratiqué est assez éloigné de ce que nous avons pratiqué en France. Plus statique, moins dans la performance, dans l’exercice, toute la posture étant dans la sensation et la visualisation des appuis comme des racines. Tout est dans la forme, pas dans le fond. Soigner chaque posture comme un diamant qu’il faut polir et repolir. Difficile à concevoir pour moi qui essaie plutôt de m’attacher au fond des choses et leurs justifications. De la concentration dans la posture découle la méditation. De la vérité des appuis apparaît alors la réalité du recueillement.

Hatha joga, którą poznaliśmy w Indiach, jest daleka od tej jogi, jaką ćwiczyliśmy we Francji. Bardziej statyczna, mniej dynamiczna, bardziej chodzi w niej o odczucie i wizualizację postaw na macie, jak korzenie drzewa. Wszystko ma formę, a nie treść. Traktuj każdą postawę jak diament, który należy wypolerować. Koncentracja na postawie prowadzi do medytacji. Z autentycznych pozycji jogii wynika rzeczywiste skupienie.

« Si tu poses des questions c’est que tu n’as pas confiance ». Ah! Et moi qui aurait dit le contraire encore une fois… « Il faut laisser ton corps agir, faire ses propres expériences. ». On ne peut donc pas arriver à la réalité par le réel (comprendre l’analyse des faits) mais par un passage obligé par la vérité (comprendre l’authenticité d’une pratique, un lâcher prise dans le brouillard).

„Jeśli zadajesz pytania, to dlatego, że nie wierzysz”. O! A ja powiedziałbym, że wręcz przeciwnie … „Musisz pozwolić swojemu ciału działać, zdobywac kolejne doświadczenia”. Nie możemy zatem dojść do rzeczywistości poprzez analizę faktów, ale przez zrozumienie prawdy (doświadczyć na sobie jogę, wyhamować, zwolnić).

Un temple dédié à Ganesha, le dieu éléphant, qui enlève les obstacles – dieu de la sagesse et de l’éducation
Świątynia Ganeshy : boga słonia, usuwajacego przeszkody, patrona nauki i uczonych

Et que penser encore de mon tout premier contact avec les Indiens ? Première sortie de l’hôtel à Delhi, mal réveillé (nous étions arrivés à 3h du matin d’Iran), des vaches partout, la pollution qui te prend à la gorge, les tuk-tuk qui klaxonnent, première bousculade pour traverser la route sans se faire écraser… Puis un petit morveux de 8 ans, en guenilles qui m’appelle : « hep, mister, your phone has just fallen » et qui me le tend… 5 minutes plus tard je fais une reconstitution mentale de la scène. Bien sûr ! Il me l’avait piqué ! Mais pourquoi me l’avoir rendu ?! D’accord mon Wiko pourri ne vaut pas grand-chose… Mais quel était son intérêt à me le rendre ? Il aurait pu en tirer au moins 20€, et ce n’est pas une paille en Inde. Si j’avais été plus vif d’esprit (je suis plutôt du style « comprend vite mais faut lui expliquer longtemps »), j’aurais pu lui foutre une sacrée rouste. De nouveau mon mode de raisonnement est enrayé. La réalité est qu’il m’a volé mais la vérité est qu’il m’a donné un téléphone. Ou plutôt qu’il m’a donné ma toute première leçon de philosophie indienne : la true-politic.

Pamiętam mój pierwszy kontakt z Hindusami. Pierwsze wyjście z hotelu w Delhi, jeszcze śpiący i nie do końca kumający (dotarliśmy do stolicy o 3 nad ranem z Iranu). Wszędzie chodzą krowy, brud i smog, trąbienie tuk-tuków, popłoch i chaos na drogach… I ten mały, obdarty 8-letni dzieciak, który woła za mną : „hej, telefon panu wypadł” i podaje mi mój telefon… 5 minut później dokonuję rekonstrukcji zaszłej sytuacji. Jasne! Wypadł mi, to on mi go ukradł ! Tylko dlaczego mi go zwrócił? Ok, mój stary Wiko niewiele jest wart… Ale jaki miał on interes, żeby  mi go oddać ? Mógł wyciągnąć za niego co najmniej 20 €, a w Indiach to są jakieś pieniądze. Gdybym był troche gramotny, ( ale ja jestem raczej w stylu „rozumiem szybko, ale trzeba mi długo tłumaczyć”), mógłbym mu spuścić lanie. Ponownie mój tryb rozumowania został zatrzymany. W rzeczywistości dzieciak okradł mnie, ale prawda jest taka, że ​​oddał mi z powrotem telefon. A raczej, że dał mi moją pierwszą lekcję filozofii indyjskiej: the true politic.