Text By Beuss/pictures by Gosh/Music by Isma/vocals Gosh & Jozef
Les petits gestes du quotidien de l’autre nous étonnent et interrogent notre propre pratique inconsciente de la vie. Ces petites habitudes ne sont pas si anodines ou anecdotiques : Finalement elles rendent compte aussi de notre rapport avec notre environnement, notre relation à l’autre, nos croyances et notre posture globale de vie.

Małe, codzienne gesty innych zaskakują nas i kwestionują naszą nieświadomą praktykę życia. Te małe przyzwyczajenia nie są jednak bez znaczenia: w końcu przyczyniają się one do naszej relacji z otoczeniem, naszej relacji z innymi, naszych przekonań i ogólnej postawy, jaką przybieramy w do życiu.

Le plus frappant quand on arrive en Inde est ce dodelinement si particulier de la tête comme réponse aux questions. Ni oui, ni non, ni peut-être… On ne sait jamais comment l’interpréter. 3h du matin, arrivés crevés depuis l’Iran, la moue qui tangue du réceptionniste de l’hôtel à Delhi ne pouvait davantage nous décontenancer quand on lui montre notre réservation sur Booking.com. Alors ?! c’est oui ou c’est non ?! Mollasson mais aux doigts nerveux, feuilletant un grand registre aux pages jaunies comme datant de l’époque coloniale, le roulis de sa tête nous donne le mal de mer. Là je me souviens de Kaa, le boa dans le livre de la jungle et j’essaie de ne pas perdre conscience. Finalement au bout d’une demi-heure, il nous remet les clés d’une seule chambre pas nettoyée (je vous épargne la description en couleurs du bidet) avec un seul grand lit. Vraisemblablement, ils faisaient du sur-Booking. La réponse n’avait pas été franche, une manière de signifier qu’une situation n’est jamais complètement ce qu’elle paraît, ni ce qu’elle devrait être, ni même son contraire. Une adaptation constante. Dodeliner de la tête est d’ailleurs très contagieux et cela demande beaucoup de souplesse de la nuque pour ne pas se décrocher les cervicales. Cela suppose aussi beaucoup de souplesse de vie tout simplement parce qu’en Inde, rien ne correspond jamais à ce qu’on s’attend… Ni à son contraire !

Najbardziej uderzającą rzeczą po przyjeździe do Indii jest to szczególne kiwanie-dyndanie głową, które znaczy ani tak, ani nie, albo jedno i drugie jednocześnie… Nigdy nie wiadomo, jak to interpretować. O 3 nad ranem, kiedy w końcu dojechaliśmy umęczeni do hotelu, nadąsany recepcjonista długo analizuje naszą rezerwację na Booking.com. No więc? Tak czy nie? Jest pokój czy nie ma pokoju ? Facet nerwowymi ruchami przegląda duży rejestr z pożółkłymi stronami z czasów kolonialnych, a jego dyndające ruchy głowy wywołuja u nas chorobę morską. Przypomina mi sie Kaa, boa z książki « Księga dżungli » i staram się nie stracić przytomności. W końcu po pół godzinie daje nam klucze do brudnego pokoju (oszczędzę opis bidetu) tylko z jednym dużym łóżkiem. Przypuszczalnie, hotel był wypełniony po brzegi. Odpowiedź nie była prosta, wskazując, że sytuacja nigdy nie jest całkowicie taka, na jaką wygląda, a nawet wręcz przeciwnie. Stała adaptacja; to zabawne ruszanie głową jest również bardzo zaraźliwe i wymaga dużej elastyczności mięsni szyi. Oznacza to także dużą elastyczność w życiu, poniewaz w Indiach nic nigdy nie jest taki, jakie powinno … A nawet wręcz przeciwnie!


Dès qu’on sort un peu des sentiers battus, on peut très vite se retrouver confronté à des regards persistants, pas même interrogateurs mais qui nous scrutent fixement. Au début, c’est très gênant puis après, cela peut être très jouissif. Se sentir exister, se sentir digne d’intérêt. La dernière fois c’était dans une échoppe près d’une terminale de bus. Assis à 4 autour d’une table, trois indiens me dévisagent goulûment. Chacun savourant ses chapathis avec masala et me dégustant avec avidité. Pas un sourire mais les muscles des yeux synchronisés avec les muscles de la langue et de la mâchoire. Pas une parole mais le bruit du chutney lappé dans la main. Alors, en retour, j’ai aussi goûté de l’indien, j’ai observé avec précision leurs bouches, les petites rides des lèvres se lovant avec la nourriture, les poils aux oreilles (certains en ont beaucoup !) frissonner à l’air du ventilateur, le blanc de leurs yeux qui vire plutôt jaunâtre avec une réminiscence de rouge parfois. Puis le cannibalisme terminé, on s’essuie la gueule dans sa manche ou dans son dhoti (jupe que portent les hommes), et sans un sourire ni un geste, on repart, repus.

Gdy tylko zejdzie się z utartego szlaku, można bardzo szybko znaleźć się na celowniku natarczywych spojrzeń. Na początku jest to bardzo krępujące, ale potem może być bardzo przyjemne, bo czujesz się godny zainteresowania;) Ostatni raz byłem w barze w pobliżu dworca autobusowego. Siedzialem przy stole z trzema Hindusami, zachłannie wpatrujących się we mnie. Goście delektują się chapati masala i chętnie mnie « smakują ». Bez uśmiechu, bez słowa, a mięśnie oka zsynchronizowane są z mięśniami języka i szczęki. W zamian « spróbowałem » też Hindusów; dokładnie przygladałem sie ich ustom, drobnym zmarszczkom warg, włosom na uszach. Cisza, słychac tylko pracujacy na obrotach wentylator, obserwuje więc bialka oczu, które przechodzą czasem w żółć albo w czerwień. W pewnym momencie ten swoisty kanibalizm się kończy; faceci wycierają sobie usta w rękaw lub w dhoti (spódnice noszoną przez mężczyzn) i bez uśmiechu czy gestu wychodzą najedzeni.


Cela se retrouve aussi dans une sorte de détachement qui impressionne. On s’en moque des formes. J’ai sommeil ? Ben, je me couche ! C’est pas grave si je suis au bord d’une avenue ou dans une gare. Je m’affale, les autres n’ont qu’à m’enjamber. Pourquoi se formaliser ? Le respect de l’autre est très relatif. C’est comme si nous avions de notre côté exagéré la deuxième partie de la maxime des droits de l’homme : « tant que cela n’entrave pas la liberté d’autrui ». On réfléchit peut-être trop à ce que nos actions pourraient éventuellement, par malheur, si jamais…, causer à l’autre. Il pourrait aussi se vexer, que sais-je encore? On suppose en Inde que si une situation ne te plaît pas, alors tu t’exprimes. Le gars te passe devant dans la queue ? Il suffit de lui dire que tu es aussi pressé et n’a pas de problème à repasser derrière. Un mendiant te harcèle? Tu peux bien sûr faire comme s’il n’existait pas, il va continuer, te suivre sur des dizaines de mètres, tu peux même sourire, faire le doux mais tant que tu ne lui signifies pas clairement et fermement que tu ne lui donneras rien, il n’est pas censé comprendre. Alors, seulement, il s’en va… Pas même frustré. Il comprend que tu ne veux pas lui donner et ne va pas analyser pourquoi tu ne lui donnes pas.

W Indiach nikt nie przejmuje się formą. Chce ci się spać? Kladż się na ziemi! Nie ma znaczenia, czy jest się na ulicy, czy na dworcu kolejowym. Kladę się, a inni muszą nade mną przejść. Po co formalizować? Szacunek dla innych jest bardzo względny. To tak, jakbyśmy przesadzili z maksymą praw człowieka: „o ile nie narusza to wolności innych”. Być może zbyt wiele myślimy o tym, co nasze działania mogłyby, jeśli w ogóle mogłyby, spowodować innym. Że mógłby się ktoś obrazić? W Indiach zakłada się, że jeśli coś ci się nie podoba, to musisz sie wypowiedzieć. Facet wciska się przed tobą w kolejke? Po prostu powiedz mu, że też się spieszysz i nie ma problemu. Żebrak cię nęka? Możesz oczywiście udawać, że go nie ma, on będzie kontynuował, podąży za tobą przez dziesiątki metrów, możesz nawet uśmiechać się, być łagodnym, ale dopóki nie powiesz mu jasno i stanowczo, że mu nic nie dasz, to nie zakuma. Dopiero wtedy odejdzie… Nawet nie sfrustrowany. Rozumie, że nic mu nie dasz i nie bedzie drążył, dlaczego mu nie dajesz.

J’aime aussi les voir porter tout sur la tête : les sacs de ciment, les courses, les fruits, les carafes d’eau. Je m’amuse de les voir marcher pieds nus, s’asseoir par terre, manger avec les mains. Se libérer des prothèses de vie – j’en avais déjà parlé dans un article précédent. Pourquoi s’en encombrer ? Pourquoi acheter un sac Quechua alors qu’un baluchon fait très bien l’affaire ? En plus, celui-ci est unique, coloré et ne te trempe pas le dos. Du coup, j’essaie de m’inspirer de cette logique du rien qui peut faire tout et maintenant il n’est pas rare que je dorme par terre plutôt que de partager un lit à trois.


Lubię też patrzeć, jak ludzie noszą pakunki na głowie: worki cementu, artykuły spożywcze, owoce, dzbany z wodą. Lubię patrzeć, jak chodzą boso, siedzą na ziemi i jedzą rękami. Uwolnienie się od protez życia – wspominałem o tym w poprzednim artykule. Po co się tym przejmować? Po co kupować plecak Quechua, gdy można zrobić tobołek z materiału? Ponadto jest wyjątkowy, kolorowy i nie pocą się od niego plecy. Staram się czerpać inspirację z tej logiki, że z niczego można zrobić wszystko, a nawet często zdarza mi się spać na podłodze, zamiast gnieżdzić się w łóżku z trzema osobami.

L’indien est aussi unique c’est-à-dire qu’il n’a pas plusieurs personnages, il reste authentique. Nous autres, nous avons l’habitude de nous construire des contenances en fonction de notre rôle de l’instant : je suis au boulot ? Ah ben je suis sérieux. Je suis avec mes potes ? Ah ben, je peux faire le con. Je suis tout seul ? Ah ben, je peux m’enlever les crottes de nez ou me gratter là où ça me démange ;). Je suis en famille ? Ah ben je peux être tendre. L’indien, lui, ne compartimentera pas : il assume tout à la fois. Le commerçant pourra te serrer dans ses bras, tout en te proposant de t’essuyer la bouche dans sa chemise, t’emmener manger chez lui ou s’occuper de son bébé de 4 mois qui dort sous la table en te vendant des bijoux qu’il a passé plusieurs heures à polir.

Hindus jest wyjątkowy, bo przede wszystkim jest autentyczny. My z kolei jesteśmy przyzwyczajeni do odgrywania ról zgodnie z sytuacją w danej chwili: jestem w pracy? No cóż, zachowuję się poważnie. Jestem z przyjaciółmi? No to mogę sie powygłupiać. Jestem sam? Mogę podłubać w nosie lub podrapać się tam, gdzie mnie akurat swędzi;). Jestem z rodziną? Mogę być czuły. Hindus nie ma takich przodziałów : on gra wszystkie role jednocześnie. Spzedawca może cię przytulić, smarkajac w kieckę, zabrać sie do jedzenia lub zajmować się swoim 4-miesięcznym dzieckiem śpiącym pod stołem, sprzedając ci biżuterię, którą spędził kilka godzin do polerowania.

Avec cela, Toujours habillés élégamment avec des chiffons ou des haillons mille fois tâchés mais plein de couleurs. Une dignité dans la contenance qui parfois me rend honteux quand nous croisons d’autres occidentaux : excessifs, braillards dès que la chambre d’hôtel ne correspond pas aux standing européen (autant dire toujours…). Le visage des blancs prend toutes les couleurs possibles et se déforme en beuglant contre l’indien qui ne comprend pas qu’on puisse se rendre à ce point malade parce que le prix du thé est de 30 centimes et pas de 15 centimes comme dans la rue. L’indien, lui reste imperturbable, ne se laisse pas toucher par « la tragédie » que vit l’agité, avec toutes ses mouvements de bras, ne se laisse pas envahir par les émotions de l’autre et ses éclats de voix. Cela est d’autant plus énervant : il n’offre aucune prise à l’interlocuteur courroucé. Son regard reste impavide.

Hindusi trzymają się godnie i przeważnie są elegancko ubrani w kolorowe, aczkolwiek czasami poplamione ubrania. Godność ta staje kontra do zachowania turystów z Zachodu: przesadnie krzyczący i kłócący się, gdy im nie odpowiada na przykład pokój hotelowy. Ich twarz przybiera wszystkie możliwe kolory i deformuje się, rycząc na Hindusów, którzy nie rozumieją, że można doporowadzić się do takiego stanu tylko dlatego, że cena herbaty wynosi 30 centów, a nie 15 jak na ulicy. Hindus pozostaje niewzruszony i nie obchodzi go „tragedia” turysty. Jest to tym bardziej irytujące: nie daje się on złamać gniewnemu rozmówcy. Jego wzrok i postawa pozostają niewzruszone.

Voilà… par ici, le monde va comme il va, pas comme il devrait, pas comme nous voudrions. Juste comme ça. Ça n’a pas l’air de trop les embêter… De notre côté on peut faire beaucoup de discours autour de l’écologie, autour des droits de l’homme, du respect, je pense quand même qu’ils doivent individuellement moins polluer la terre et avoir moins de pathologies psychologiques à soigner. Ils évoluent sans trop de violence (même si bien sûr elle reste présente autour des femmes et des minorités), avec une certaine placidité. J’ai quand même assisté à une dispute dans la rue tout à l’heure. C’était en Tamoul, alors j’ai pas tout compris (si ça avait en Hindi, bien sûr tout aurait été beaucoup plus clair ;)), un petit bout de femme en avait gros sur la patate contre un beau gosse digne de Bollywood. Le match n’était pas très équilibré, mais ils se sont écoutés et se sont parlé fort. Elle est partie frustrée en criant dans la rue, lui est resté coupable en se justifiant dans la rue. Mais il n’y avait pas de haine, ni même cette tension qu’on pourrait sentir en France que quelque chose de grave survient. Voilà, juste observer ce que ça fait sans forcément vouloir le résoudre…

W Indiach świat wygląda dokładnie tak, a nie inaczej. Ale Hindusom jakoś chyba nie przeszkadza to zbytnio… W kulturze zachodniej można dużo rozprawiać na temat ekologii, praw człowieka, szacunku, ale uważam, że oni i tak mniej zanieczyszczają planetę i mają mniej psychologicznych patologii do leczenia. Ewoluują bez zbytniej przemocy (nawet jeśli oczywiście przejawia się ona w stosunku do kobiet i mniejszości). Kilka dni temu byłem świadkiem pewnej kłótni na ulicy. To było w języku tamilskim, więc nie wszystko zrozumiałem (gdyby to było w hindi, oczywiście wszystko byłoby znacznie prostsze;)). Kobieta w wieku średnim kłóciła się z młodym przystojniakiem, rodem z Bollywood. Mecz nie był za bardzo wyrównany, ale chociaż słuchali się nawzajem. Ona odeszła sfrustrowana, krzyczącz jeszcze w ciemną noc, a on pozostał z poczuciem winy, usprawiedliwiając się jakiemuś gapiowi. Nie było w tym nienawiści, ani nawet napięcia, które można byłoby odczuć we Francji, kiedy coś się dzieje poważnego.

Bien sûr, chez nous aussi, ça va comme ça va et tout n’est pas noir non plus, mais pourquoi ne pas réinterroger nos habitudes, y mettre de la perspective et s’inspirer d’autres coutumes?
Zastanawiam się, czy nie możnaby przeanalizować naszych nawyków, spojrzeć na nie z innej perspektywy i uczyć się od innych ?
