Revue de presse//Wieści ze świata

By Gosia, le 16/10/19 depuis Yeghegnadzor

J’ai l’impression que Yerevan ne se visite pas, on peut la vivre… à la limite. Je n’avais pas trop envie de quitter cette ville, on se sentait bien ici, proche des gens et de leur culture. Nous avons sympathisé avec les commerçants où nous achetions du pain tous les jours. Et pas besoin de suivre Laurent Delahousse au journal TV (quoi que…). Nous suivions régulièrement les informations, car ils se passaient des choses :

-Un sympathique chauffeur de taxi (au prénom quasi imprononçable – Varazdat), nous a parlé de deux touristes polonais attaqués par des ours au mont Aragac, le plus haut sommet d’Arménie. Et il a été surpris parce que, comme il dit, les ours n’attaquent pas les gens sans raison.

-Il y a quelques jours, une célébrité américaine d’origine arménienne – Kim Kardashian, est venue dans la capitale baptiser ses enfants. Vêtue d’une longue jupe en cuir noir, fendue jusqu’aux cuisses;) elle a honoré les 1,5 million de victimes du génocide de 1915 commis par les Turcs, que la Turquie ne veut d’ailleurs toujours pas reconnaître … Cette question est un point de désaccord brûlant entre les deux pays.

-L’attaque turque sur des Kurdes syriens de ces derniers jours attise ces souvenirs douloureux. Une guide du musée des manuscrits, étant choquée par cet événement, nous a expliqué que les images de cet assaut lui rappelaient des clichés du massacre de 1915 … à l’exception du fait que les Kurdes étaient du côté des Turcs à l’époque et qu’ils les soutenaient activement.

-Puis on a parlé également de Jacques Chirac, dont la mort n’est pas passée inaperçue ici, et qui était le premier président français à reconnaître le génocide par un texte de loi – quitte à se fâcher avec les Turcs.

Mais revenons encore à notre guide du musée; sa beauté n’était en aucun cas inférieure à celle de Kim Kardashian (et sans chirurgie esthétique, j’en suis sûre). J’avais du mal à me concentrer sur ce qu’elle nous racontait, j’étais tellement fascinée par ses charmes;)) Quant à Seb, je pense que je dois lui demander, ce dont il se souvient de cette visite;)). Le temps nous gâte encore, avec un bel été indien; nous marchions dans les rues d’Erevan, bavardions avec les passants. Il n’est pas difficile d’entrer en contact avec les Arméniens. Les gens ici sont amicaux et curieux des visiteurs. Ils nous accostent souvent et viennent offrir de « l’aide », en voyant des touristes perdus et errants dans les rues.

Dans ces circonstances-là, j’ai dû ressortir mon russe enfoui dans les profondeurs de ma mémoire. Les débuts n’ont pas été faciles, car c’est probablement la première fois que j’ai l’occasion de parler russe dans la vraie vie. Enfant et ado, je considérais cette langue comme « morte » et inutile, cela ne m’intéressait pas beaucoup, probablement comme la plupart de mes pairs. Nous avons été tournés vers l’ouest, c’est de là qu’elle venait la liberté, c‘est l’ouest qui établissait les tendances dans tous les domaines de la vie. Que pouvait-il nous proposer le Big Brother en échange? En Arménie, les gens sont au moins bilingues, vous pouvez communiquer librement en russe, l’anglais est plutôt le domaine des jeunes, et on peut toujours s’aider avec le polonais, ce qui peut sauver les meubles parfois. J’ai d’ailleurs été réprimandée par un chauffeur de taxi qui m’a dit: « Les Polonais parlent généralement bien le russe et vous parlez si mal? « 😉 Eh bien, je suis désolée, mais quelqu’un vous a-t-il demandé un commentaire? Je m’amuse tout de même autant en redécouvrant cette belle langue chantante.

Comme dans le cas de cette femme de 80 ans rencontrée dans un parc, qui nous a raconté une anecdote avec Charles Aznavour. Jeune fille, elle était assise au premier rang au concert de l’artiste et, après la représentation, les organisateurs lui ont demandé de lui offrir des fleurs. Imaginez son émotion et son enthousiasme à l’époque! Cette femme, probablement vivant seule, a couru à la maison pour chercher  une photo avec Charles, témoignant de cet événement mémorable. « Mon Charly », dit-elle en embrassant le cliché. Le culte de Charles est très présent dans la vie et la culture des Arméniens. Il y a aussi une rue André Manoukian dans la capitale ! Eh bien, je l’ai vu une fois à la Guillotière, mais quant à moi, je n’ai pas de photo avec la star.

Eryvania sie nie zwiedza, w Erywaniu się jest. Tak nie chciało mi się opuszczać tego miasta, dobrze było nam tam, blisko do ludzi i do ormiańskiej kultury. Mieliśmy nieopodal domu ulubionych sklepikarzy, gdzie codziennie kupowaliśmy chleb.  I śledziliśmy informacje na bieżaco, bo trochę się tu działo. Zaprzyjażniony taksowkarz o dzwięcznie brzmiacym imieniu Varazdat, mówił nam o dwóch polskich turystach zaatakowanych przez niedzwiedzia w górze Aragac, najwyższym szczycie Armenii. I dziwił się, bo jak mówił, niedzwiedzie nie napadaja na ludzi bez powodu.

-Dalej : kilka dni temu przyjechala do stolicy znana amerykańska celebrytka ormiańskiego pochodzenia – Kim Kardashian, aby ochrzcić tutaj swoje dzieci. W długiej czarnej spódnicy ze skóry, acz z wysokim rozporkiem (ubranie nadzwyczaj skromne;) pokłoniła się 1,5 miliona ofiarom ludobójstwa z 1915 roku, dokonanego przez Turków, do którego, notabene, Turcja nie chce przyznać się do dziś. Kwestia ta jest kościa niezgody miedzy oboma krajami i ich wzajemne relacje sa nadal na pieńku.

-Druga sprawa, napad Turcji na syryjskich Kurdów z ostatnich dni roznieca te nierozwiazna kwestie, i jak powiedziała nam zbulwersowana tym wydarzeniem oprowadzajaca po muzeum manuskryptów przewodniczka, napad ten mylaco przypomina rzeż z 1915, z tym wyjatkiem, ze wtedy Kurdowie stali po stronie Turcji i aktywnie ja „wspomagali”.

-Wspominaliśmy też Jacqua Chiraca, ktrego śmierć nie przeszła tutaj bez echa, a który jako pierwszy francuski prezydent uznał ludobójstwo Ormian.

Wracajac jeszcze do naszej muzealnej przewodniczki;  jej uroda niczym nie ustępowała urodzie Kim Kardashian (i to bez liftingow i tym podobnych), i jakoś nie mogłam się za bardzo skupić na tym, co nam opowiadała, tak bylam zafascynowana jej urokami;)) Co do Seba, chyba muszę go przepytać, co zapamietał z tej wizyty;))) Tak wiec pogoda nas jeszcze rozpieszcza, bo aura istnie letnia; chodzimy sobie po ulicach Erywania, gawędzimy z przechodniami. O kontakt z Ormiananmi nie jest trudno, ludzie sa tu przyjażni i ciekawi przyjezdnych. Często zagaduja i nierzadko podchodza do nas i proponuja spontanicznie pomoc, widzac „zagubionych” turystow, co kreca się i nie moga znależć drogi. I dla tych okoliczności, musiałam wyciagnać z czeluści pamieci mój zapomniany rosyjski. Poczatki nie były łatwe, bo to chyba piewszy raz, kiedy mogę powiedzieć, że mam okazje mowić po rosyjsku w realu. Wcześniej ten jezyk uważałam za „martwy”i nieprzydatny,  mało mnie on interesował, pewnie jak wiekszość moich rowieśników. Bo do czego miał by mi się niby przydać  ? My byliśmy zwróceni na zachód, bo z tamtad wiało wolnoscia, to zachód nadawał trendy w każdej dziedzinie zycia.  A co miał nam do zaproponowania Big Brother ?

W Armenii ludzie sa conajmniej dwujęzyczni,  swobodnie można komunikować sie po rosyjsku, po angielsku to raczej z młodymi, a ostatecznie można wspomóc się językiem polskim, który często pomaga wybrnać z sytuacji.  Choć dostałam naganę od pewnego taksówkarza : „ Polacy zazwyczaj dobrze mowia po rosyjsku, a Pani tak zle ? ”;) No ja przepraszam, ale czy ktoś cię pytał o zdanie ? Ale i tak mam frajdę, że odkrywam na nowo ten piękny, śpiewny język. Jak z ta 80 letnia kobieta spotkana w parku, ktora opowiedziała nam anegdotke z Charlem Aznavourem (zmarłym niedawno wybitnym francuskim piosenkarzem ormianskiego pochodzenia). Jako młoda dziewczyna, siedziała w pierwszym rzędzie na koncercie artysty, a po zakoczończonym występie organizatorzy poprosili ja, aby wręczyła mu kwiaty. Wyobrażcie sobie jej wzruszenie i ekscytację ! Kobieta ta, pewnie samotna, pobiegła do domu po zdjęcie z Charlem z tego pamiętnego wydarzenia. „Moj Charluś” tak zdrobniale mowi o nim! Oczywistym jest, że Charles Aznavour nadal żyje z pamięci Ormian.

4 commentaires sur “Revue de presse//Wieści ze świata

  1. Coucou les amis, j’ai l’impression que vous voilà rendus au cœur du monde.

    Nous partons en voyage ce soir vers เชียงราย… et allons ainsi nous rapprocher de vous : les 6.800 Kms qui nous séparent aujourd’hui seront réduits à 6.000 Kms demain. Une paille, pour des voyageurs comme nous !

    Bises à tous les 5,
    Olivier

    J’aime

Répondre à Yahelle Annuler la réponse.