Iran, trop de la bombe Bombowy Iran

Homayoun Shadjarian

Texte – Blue Beuss, photos – Gosh
Je sentais l’Iran comme un secret, comme une confidence, comme une matière indicible, une révélation non accessible directement. Je sentais que derrière tous ces voiles se cachait une voie.

Czułem, że Iran jest tajemnicą, czymś niewypowiedzianym, objawieniem niedostępnym bezpośrednio. Czułem, że za tymi wszystkim kryje się coś więcej.

Il y a d’abord notre rencontre avec Ali, à Tabriz. 15 jours avant d’arriver en Iran, nous communiquions déjà par émotifleurs sur WhatsApp, la rose étant son préféré. Notre premier thé ensemble était une rencontre mystique : Assis l’un en face de l’autre, ébauchant des sons pour pouvoir communiquer, il s’arrête d’un coup net, plisse les yeux, rentre en extase au son de la musique d’Homayoun Shadjarian. 30 secondes de silence – une éternité ? – le parfum des boutons de rose flottant dans la tasse de thé noir qui embaume l’espace, la main sur la poitrine. Nous autres européens ne sommes pas habitués à ces manifestations écorchées, laissant paraître nos failles. Son anglais étant très sommaire, les 2 jours passés avec lui furent pourtant exquis, une proximité touchante, échangeant sur nos téléphones des poèmes qui nous enchantent. Une spiritualité de rue fréquente chez les Perses…

Przede wszystkim nasze spotkanie z Alim w Tabrizie. Dwa tygodnie przed przyjazdem do Iranu komunikowaliśmy się już za pośrednictwem emotikonów na WhatsAppie, a róża była jego ulubioną. Nasza pierwsza herbata była duchowym spotkaniem: siedząc twarzą w twarz, szukając słów, zatrzymuje się nagle, mruży oczy, wpada w ekstazę przy dźwiękach muzyki „Homayoun Shadjarian. 30 sekund ciszy – wieczność? Zapach pączków róży unoszących się w filiżance czarnej herbaty, Ali kładzie dłoń na piersi. My, Europejczycy, nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich uniesień. Jego angielski był dosyć ograniczony, jednak 2 dni spędzone z nim były wspaniałe, wzruszająca bliskość, wymiana na telefonach wierszy. Duchowość tak często zauważalna wśród Persów …

Lui me proposant Hafez :
« Qui doit n’avoir un jour pour couche qu’une pauvre poignée de terre
Qu’a-t-il à faire d’édifices bâtis pour atteindre le ciel ? »

Moi lui répliquant Borges :
 » Il est, paraît-il, des empreintes humaines qui ont mesuré la lune…
Quant à moi, seules de petites choses m’étonnent :
Je suis surpris qu’une clé puisse ouvrir une porte,
Qu’une cruelle épée puisse être superbe
Ou que la rose ait le parfum de rose. »

Le point d’orgue étant tout de même lorsqu’il débarque à l’hôtel avec sa valise : sa femme n’ayant pas apprécié qu’il ait préféré passer la journée avec nous plutôt qu’avec sa famille, elle l’a renvoyé – pour le rappeler plus tard dans la soirée. Le devoir d’hospitalité est parfois un peu exagéré en Iran.

Punkt kulminacynjy nastapił, gdy Ali przyszedł do naszego hotelu z walizką: żona wystawiła go za drzwi, bo  miała już dosyć tego, że wolał spędzać weekend z nami, niż z rodziną. Przyjęła go z powrotem wieczorem. Obowiązek gościnności jest czasem nieco przesadzony w Iranie.

l’Iran est comme une poésie : opaque parfois à la première lecture et qu’il faut relire. Au fur et à mesure les premiers effets de style qui nous avaient au départ attirés sont dérisoires, laissant apparaître derrière de plus profondes interprétations. Ce qui est superbe en Iran, ce ne sont ni les montagnes du silence de Yazd, ni les ponts d’Ispahan, ni la mosquée rose de Shiraz, ce sont les Iraniens et leur flegme, hérité certainement d’un fatalisme inhérent à leur histoire (la magnifique Persepolis brulée par Alexandre le Grand, une indépendance économique propulsée par Mossadegh, vite chassé par les Américains et les anglais dans les années 50, un régime religieux strict empêchant toute expression dansée dans la rue). La délicatesse et la curiosité sont également deux autres qualités largement partagées en Iran et nous avons près d’une dizaine d’amis en Iran avec lesquels nous échangerons encore par WhatsApp. Enfin… dès que le gouvernement le voudra bien, puisqu’au lendemain de fortes manifestations dans les rues liées à un triplement du prix de l’essence, internet a été coupé (il est revenu depuis mais il a fallu une semaine tout de même).

Iran jest jak poezja: czasami niezrozumiały przy pierwszym czytaniu, dlatego trzeba przeczytać jeszcze raz, aby uzyskać wnikliwsza interpretację. To, co jest piękne w Iranie, to nie Wieza Ciszy w Yazd, ani mosty w Isfahanie, ani różowy meczet w Szirazie. Iran to Irańczycy i ich flegmatyczny charakter z pewnością nawiązujacy do ich historii  (wspaniały Persepolis spalony przez Aleksandra Wielkiego, ekonomiczna niezależność popierana przez Mossadegha, ale szybko wyparta przez Amerykanów i Anglików w latach 50., ścisły reżim religijny zabraniajacy tańca i zabawy z przestrzeni publicznej). Delikatność i ciekawość świata i ludzi to także dwie inne powszechne cechy w Iranie. My mamy teraz kilku przyjaciół w Iranie, z którymi nadal jesteśmy w kontakcie za pośrednictwem WhatsAppa. To znaczy… jak tylko będzie to możliwe, ponieważ po silnych demonstracjach na ulicach związanych z potrójna podwyżka cen benzyny, internet został odcięty (do tego czasu wrócił, ale zajęło to kilka tygodni).

Le quotidien est périlleux pour les Iraniens et la frustration est manifeste : Sayod (20 ans) devrait payer une forte caution au gouvernement s’il veut voyager hors d’Iran ; Penjman doit diversifier ses activités d’importation en ouvrant des guest-houses ; Hamid pense à fermer son hôtel voyant de moins en moins de touristes affluer ; Mehdi et son épouse (tous les deux ingénieurs de 40 ans) apprennent l’allemand et devront peut-être fermer leur usine pour s’expatrier..

Życie codzienne nie jest łatwe dla Irańczyków, a frustracja jest oczywista: 20 letni Sajod musi zapłacić duża kaucję państwu, jeśli chce wyjechać za granicę; Penjman musi podwoić działalność importową, otwierając hotele; Hamid myśli o zamknięciu swojego hotelu, mając coraz mniej turystów; Mehdi i jego żona (oboje 40-letni inżynierowie) uczą się języka niemieckiego i być może będą musieli zamknąć zakład, aby przeprowadzić się za granicę …

Cela n’empêche pas la joie de la rencontre, comme ce que nous avons partagé avec la famille de Sarah. Croisés dans un parc, ils n’hésitent pas à nous inviter à manger chez eux (qui d’entre nous tous aurait invité à dîner une famille de 5 touristes rencontrée au parc de la tête d’or ?). Habitant à 30 km, ils s’organisent à 3 voitures pour tous nous emmener puis nous échangeons sur les modes de vie, la famille, la religion aussi et ce qui nous rapproche. Pudiquement, nous préférons tous rire de la vieille femme de Macron plutôt que des sanctions économiques – surtout que le patriarche est retraité de l’armée de l’air et que le fils travaille dans le nucléaire : on ne sait jamais bien jusqu’où on peut s’exprimer…

To wszystko jednak nie przeszkodziło w radości ze spotkania z Sara i jej rodzina. Zapoznani w parku, nie wahają się zaprosić nas do domu na obiad (kto z nas zaprosiłby dziś na obiad 5 osobowa, nieznana rodzinę ?). Mieszkając w odległości 30 km, organizują się na 3 samochody, aby nas zabrać do siebie. Rozmawiamy o życiu, rodzinie, edukacji, religii i o tym, co nas zbliża. Wszyscy wolimy śmiać się ze starej żony Macrona, niż z sankcji ekonomicznych i embarga – zwłaszcza, że ​​ojciec rodziny pracował w lotnictwie, a zięć pracuje w elektrowni atomowej: nigdy nic nie wiadomo…

Je cherche un adjectif qui m’échappe depuis que nous avons quitté l’Iran. Un adjectif qui évoque l’éblouissement mais pas seulement. Un adjectif qui puisse traduire un mélange de sentiments provoqué par la Perse dans son ensemble. J’ai la sensation qu’il existe mais je n’arrive pas à remettre la main dessus. Il doit être perdu au fond de ma besace, et pour cause : je suppose que je ne l’utilise pas souvent. Il devrait pouvoir traduire la notion de vertige, d’étourdissement, aussi une sorte de malaise, de douceur gênée, d’émerveillement tendu, d’extase retenue. Comme un ballon gonflé à l’hélium, empêché à l’envol par une satanée ficelle. Si vous trouvez ce fichu adjectif, soufflez-le moi, cela m’aidera peut-être à mieux comprendre l’Iran…

Odkąd opuściliśmy Iran, szukam w głowie przymiotnika, który opisuje zachwyt, ale nie tylko. Przymiotnik, który mógłby opisać mieszankę uczuć wywołaną przez Persję. Mam wrażenie, że on istnieje, ale musi on zalegać gdzieś w zakamarkach pamięci i nie bez powodu: chyba nie używam go zbyt często. Powinien być w stanie objać pojęcie zawrotu głowy, również pewnego rodzaju dyskomfortu, niesmiałej delikatności, zdumienia, powściągliwej ekstazy. Jak balon napełniony helem, który nie może wznieść sie w powietrze, przytrzymywany sznurkiem. Jeśli znajdziesz taki przymiotnik, podrzuć mi go, może pomoże mi on lepiej zrozumieć Iran…

2 commentaires sur “Iran, trop de la bombe Bombowy Iran

Répondre à voyageaustralblog Annuler la réponse.